Sztuka odpuszczania. Tak to działa?!

Właśnie dotarło do mnie, że nie jestem robotem. Choć czasem rzeczywistość w której żyję wymusza na mnie funkcjonowanie niczym maszyna zaprogramowana do wykonywania wielu czynności w określonej kolejności i czasie według zaplanowanego harmonogramu. Bez marginesu błędu i możliwości wciśnięcia guzika alarmowego na wypadek awarii systemu.

Czy to zawsze się sprawdza?

Charakter mojej pracy, wymaga ode mnie wykazywania się  dużą dozą kreatywności każdego dnia. Pomysłowości, wejścia w przysłowiowe buty Klienta, precyzyjnego przenalizowania i zrozumienia jego oczekiwań w stosunku do produktu/usługi , którą mam zaprojektować, a później – wykonania jej. Choć czasem żmudny – uwielbiam ten proces tworzenia. Zwykle pomysły pojawiają się szybko i ewoluują aż do momentu, w którym są na tyle doskonałe, że mogą stać się solidną podstawą do zrealizowania satysfakcjonującego projektu.

Zazwyczaj.

Jak to się mówi: od każdej reguły są wyjątki.

I taki wyjątek ostatnio mi się zdarzył. To uczucie zupełnego braku wizji, które nie mijało przez wyjątkowo długie minuty, a wręcz przeciwnie – zaczęło wypełniać mój umysł niczym wata. Jałowy materiał niepozostawiający przestrzeni na twórcze myślenie. Ta głucha pustka wpędziła mnie w totalną frustrację. Im bardziej skupiałam się na tym, że nie mam pomysłu, tym bardziej oddalałam się od szansy, by w mojej głowy zatrzymała się jakaś konkretna myśl.

Jak możesz  ?! – krzyczało coś we mnie – Jak możesz być tak bezproduktywna ?!

W akcie desperacji zaczęłam przeglądać strony, profile mediów społecznościowych, poprzednie projekty mojego autorstwa, aż w końcu chcąc pobrać z jednej ze stron pewien dokument, natrafiłam na zabezpieczenie CAPCHA, weryfikujące „tożsamość” użytkownika. Zaznaczając pole „Nie jestem robotem”… zamarłam. Zaraz, zaraz. Chwila.

Wata w głowie zaczęła topnieć pod wpływem tej orzeźwiającej, nagłej świadomości, że faktycznie – przecież nie jestem robotem.

Dlaczego więc wymagam od siebie totalnej wydajności w każdej minucie? Czy chwilowe kryzysy nie są przypadkiem wpisane w normalne, ludzkie funkcjonowanie – w każdej dziedzinie życia? Co więcej, mogą przytrafić się w dowolnym momencie, a ich przyczynę nie zawsze można zdiagnozować z chirurgiczną precyzją.

Ta chwila okazała się być bardzo wyzwalająca. Ten wyraźny przebłysk, że nie muszę:

natychmiast

 już

teraz

najlepiej

bezbłędnie

Bo może właśnie akurat teraz nie mogę?!  

Wystarczyło 10 minut (z zegarkiem w ręku !!), by tama odblokowała się totalnie, a moja głowa została zalana nowymi pomysłami. Wystarczyło trochę poluzować sznur wewnętrznej presji. 

Dobrze było tego doświadczyć i uzmysłowić sobie, że nie wszystko da się przyspieszyć w sposób równie oczywisty jak ładowanie strony poprzez wpisanie poprawnego kodu pod kątem standardów HTML.

Sztuka odpuszczania to jednak bardzo trudna sztuka.

goniec instynktu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

+ 39 = 49