Za stara, by pracować. Za młoda, by się poddać

A męża jakiegoś Pani ma? To dziecko pewnie już Pani planuje, ten wiek, prawda? Takie pytania usłyszałam w ostatnim etapie rekrutacji, podczas której z powodzeniem przeszłam wszystkie testy merytoryczne, a moje kwalifikacje okazały się być zgodne z wymogami oferowanego stanowiska pracy. Nie jestem jedyna. Dwudziestokilkuletnich młodych kobiet, postrzeganych przez pracodawców jedynie, jako potencjalne matki nie pomieściłby nasz Stadion Narodowy.

Nastała era nowej plagi. Plagi starych młodych kobiet. Takich, które przez całe życie kształciły się i prześcigały nawzajem na schodach swojej alma mater, by w podeszłym wieku dwudziestu trzech-czterech-pięciu lat pewnym krokiem wkroczyć na rynek pracy i udowodnić co potrafią. Zgodnie z powszechnie zamiataną pod dywan prawdą o tym, że kobieta praktycznie zawsze musi coś udowadniać, zwłaszcza w męskim towarzystwie. Owej prawdy nie da się jednak pod tym dywanem skutecznie ukryć, gdy na linii startu rozdawane są testy ciążowe, tak „na wszelki wypadek”.

Niezależnie od czasu i energii, które przedstawicielki płci określanej piękną, ale niepraktyczną, poświęciły na uczynienie siebie wyjątkowym produktem w postaci wartościowego pracownika, ich tożsamość  została już określona i zdefiniowana. Bynajmniej nie przez nie same, nie na podstawie tego kim są, co potrafią i czego pragną. A stało się to, zanim zdążyły się odwrócić i mrugnąć, skonsternowane tym co właśnie usłyszały.

Wróżenie z PESELU

Bo owszem, za pierwszym razem to może być szokiem. Za każdym kolejnym – źródłem wściekłości i niezgody na taką rzeczywistość. Zmierzenie się twarzą w twarz z faktem, że jakiś bardzo ważny Pan z wyrytą na czole nazwą stanowiska HR specialist, zna Twoje plany na przyszłość lepiej niż Ty sama może być nielada niespodzianką. Kto idąc na rozmowę o pracę spodziewa się, że trafi do wróżki?

Okazuje się jednak, że odczytywanie wizji przyszłego życia kobiety z jej PESELU stanowi obecnie najbardziej niesamowitą umiejętność rekruterów firm i kierowników działów. Zapoznanie się z życiorysem obfitującym w wykształcenie i doświadczenie zawodowe stało się dla nich rzeczą zbędną, w sytuacji gdy z powodzeniem ukończyli kurs numerologii. Jeśli układ cyfr wskazuje na to, że dryfujesz gdzieś pomiędzy numerem 23 a 29, najprawdopodobniej dowiesz się, że nie zostało Ci już zbyt wiele czasu żeby cokolwiek jeszcze zrobić ze swoją karierą.

Ponadto jesteś narażona na serię dociekliwych pytań o, to czy lada chwila nie zaczniesz się dwoić. Całość zwieńczy znaczące, ultrasonograficzne spojrzenie na okolice Twojego brzucha, ukrytego pod podejrzanie luźną koszulą.

Bezwolny wybór bycia kobietą 

Nie ulega wątpliwości, że konstrukcja kobiecego ciała pozwala na zajście w ciąże. Facet dziecka nie urodzi, o ile jestem na bieżąco z najnowszymi nowinkami z dziedziny cudów medycyny. Nigdy jednak nie słyszałam o dowodach naukowych potwierdzających teorię zgodnie, z którą jedynie mężatka jest zdolna do poczęcia i urodzenia dziecka. Zdaniem niektórych, ten błyszczący kawałek metalu jest gadżetem wyposażającym je w supermoce: czyniące płodnymi  i w każdym możliwym sensie gotowymi do pełnienia roli matki. 

Okazuje się, że w wielu wypadkach hierarchia zagrożeń zawodowych stawia układu rozrodczy na miejscu pierwszym, a fakt posiadania obrączki czyni to zagrożenie znacznie bardziej poważnym.

Wiecie, czy to tak w Polsce czy na całym świecie?

Z determinacją sięgającą Mount Everestu, trzykrotnie przeszłam przez szerokie kałuże frustracji, ulewy żalu i poczucia braku perspektyw. Przeczołgałam się na drugi brzeg, do celu, nie poddając się i powtarzając jak mantrę „na pewno nie wszędzie jest tak samo”.

Faktycznie, udało się. Uf.

Co zrobić byśmy nie musiały się dłużej czołgać, a mogły przejść z podniesioną głową, bez potrzeby tłumaczenia się z faktu posiadania jajników?

siła jest kobietą,

goniec instynktu

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

98 − = 93