Pico del Teide

Teneryfa #2 zachodnia i południowa

Według kalendarza, zima właśnie na dobre się rozpoczęła, a do wakacji… cóż, trzeba jeszcze poczekać parę długich miesięcy. Stęskniona za hiszpańskich słońcem, zapraszam do lektury drugiej części relacji z wrześniowej podróży na Teneryfę. Może ktoś poczuje się zachęcony do zaplanowania urlopu?

Teneryfa południowa

W poprzednim poście, opisałam moje wrażenia z pobytu w miasteczku Puerto de la Cruz oraz jego okolicach. Tematem dzisiejszego wpisu jest upalna, głośna i zatłoczona południowa części wyspy, tak odmienna od klimatycznej północy. Jeśli zdarzyło Wam się kiedykolwiek otworzyć katalog biura podróży na stronie z ofertą Wysp Kanaryjskich, z pewnością widzieliście zdjęcia podobne do tych:

Playa de los Cristianos

południe Teneryfy plażą

Playa de las Americas

To Los Cristianos i Playa de Las Americas, jedne z najbardziej popularnych miejscowości turystycznych na Teneryfie. Ze względu na lokalizację słynnych szerokich plaż z prawdziwie żółtym, drobnych piaskiem, stanowią jeden z najbardziej reprezentatywnych wizerunków Teneryfy, który niestety w moim odczuciu wypada dobrze tylko… na zdjęciu.

Określenie południowych kurortów Teneryfy, jako urokliwe to kwestia gustu. Jeśli lubicie suchy krajobraz przepalony słońcem, wrzawę i hałas, nieskończoną liczbę stoisk z pamiątkami na zbyt małej powierzchni, głośną muzykę i Mcdonald’s – jedźcie do Los Cristionos, a spędzicie tam wymarzone wakacje. I nie piszę tego z ironią, bo mimo, że panująca tam atmosfera nie była ani trochę zgodna z moimi preferencjami,wiem, że są osoby, które właśnie w tym tłoku i hałasie czują się najlepiej. 

To mekka turystów szukających hoteli z ofertą all- inclusive i animacyjnym programem rozrywkowym. 

Co czyni tą część wyspy atrakcyjną i obleganą ? Niezachwianie słoneczna, upalna, bezdeszczowa pogoda, bezchmurne niebo i jasne plaże, które nie kaleczą stóp ostrymi kamieniami, tak jak może się to zdarzyć np. w Puerto de la Cruz. Panujące warunki przyciągają również miłośników sportów wodnych:

Surferzy na Playa de los Cristianos

Niewątpliwym minusem tej części wyspy jest jednak pozbawienie jej pierwotnego, kanaryjskiego uroku. Z pewnością trudniej jest znaleźć tutaj prawdziwą lokalną knajpę niż angielski fast food. 

Spędzając tydzień w zatłoczonym hotelu, odbiera się sobie szansę doświadczenia obfitości smaków i krajobrazów oferowanych przez wyspę. Osobiście zdecydowanie bardziej polecam znacznie bardziej lokalne i klimatyczne Puerto de la Cruz. Odwiedzenie Los Cristianos i Playa de Las Americas to świetny plan na jednodniowy wypad samochodem.

A jeśli już tam dotrzecie, warto odejść kawałek dalej od kumulacji turystycznego zgiełku i odwiedzić trochę mniej popularną, a moim zdaniem najbardziej niesamowitą plażę w tym rejonie, czyli Playa de las Vistas:

Playa de las Vistas

Playa de las Vistas

 Plaża jest długa  (jedna z najdłuższych na wyspie, ok. 1 km), szeroka, ma bardzo łagodne i przyjemne zejście do oceanu.

Wzdłuż plażowej promenady zlokalizowane jest wiele knajpek z prawdziwie kanaryjską kuchnią.

Ze względu na wysoką jakość oferowanych usług, Playa de las Vistas od lat nagradzana jest tzw. Błękitną Flagą. Udogodnieniem są zadbane toalety i prysznice, osoby z niepełnosprawnością ruchową mają możliwość wypożyczenia specjalnych pojazdów ułatwiających im komfortowe wjechanie do wody. 

Teneryfa zachodnia: Los Gigantes

Jak z naszej bazy w Puerto de la Cruz dostaliśmy się do Los Cristianos ?

Autem, przemierzając górzyste trasy zachodniej Teneryfy. Jednym z interesujących przystanków była miejscowość Los Gigantes, słynąca z masywnych i imponujących swoją wielkością klifów Acantilados de Los Gigantes, nazywanych niegdyś przez rdzennych mieszkańców wyspy bramami piekieł.

Klify rozciągają się na 10 km, a w najwyższym punkcie osiągają 600 m wysokości. Najbardziej rekomendowanym sposobem (warto dodać, że rekomendowanym przez biura podróży i właścicieli lokalnych biznesów….money, money,money) na ich obejrzenie jest rejs statkiem wzdłuż skał z którego – przede wszystkim ze względu na moją chorobę morską –  zrezygnowaliśmy. 

Czy warto obejrzeć klify od strony oceanu?

Oceńcie sami. Osobiście wystarczyło mi przyjrzenie się im z pewnej odległości, mając twardy grunt pod nogami. 

Los Gigantes

Los Gigantes

Los Gigantes, widok od strony portu

Los Gigantes, Playa Los Guios

Klify można obejrzeć również od strony niewielkiej plaży z wulkanicznym piaskiem, Playa Los Guios, jak na powyższym zdjęciu.

Droga powrotna

Najbardziej niesamowitą częścią tego dnia, okazała się być… droga powrotna do Puerto de la Cruz. Podróż urozmaicona była licznymi przystankami w punktach widokowych (hiszp. mirador) na masyw wulkanu Pico del Teide, o którym pisałam już w pierwszej części mojej relacji z podróży.

Pico del Teide

Mirador na masyw wulkanu Pico del Teide 

Pico del Teide

Mirador na masyw wulkanu Pico del Teide 

Pico del Teide

Droga powrotna z Los Cristianos do Puerto de la Cruz 

Pico del Teide

Droga powrotna z Los Cristianos do Puerto de la Cruz 

Ostatni odcinek drogi, biegnący dosłownie przez poziom chmur dostarczył nam jednych z najbardziej niesamowitych doświadczeń podczas pobytu. 

 

goniec instynktu

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

15 + = 22