Teneryfa #1 ALL (miracles) inclusive

Podróż na Teneryfę, która była moim marzeniem od dobrych dwóch lat, nareszcie udało mi się zrealizować tej jesieni. Zastanawiałam się ostatnio nad genezą tego marzenia i okazało się, że nie umiałam wskazać jednej przyczyny dla której uparłam się na to konkretne miejsce. Jednak nic w tym dziwnego, istnieje naprawdę wieeeeele powodów aby się tam wybrać. 

Obiektywnie, można ich wylistować kilka, zwłaszcza jeśli (tak jak ja), jest się człowiekiem głodnym zwiedzania nowych lądów, niecodziennych krajobrazów, oceanu, zieleni i wysokich temperatur.

Teneryfa to jednak o wiele więcej niż plaża i drinki z palemką. Ta wyspa zwala z nóg swoją różnorodnością.

Puerto de la Cruz
Puerto de la Cruz

PÓŁNOC CZY POŁUDNIE? DWA ŚWIATY

Teneryfa to jedna z wysp Archipelagu Wysp Kanaryjskich, składającego się z siedmiu większych i zamieszkanych (będących popularną destynacją turystyczną) oraz sześciu małych i bezludnych wysp pochodzenia wulkanicznego. Wyspy leżą na Oceanie Atlantyckim, od wschodu granicząc z Marokiem.

W centralnej części Teneryfy, zlokalizowany jest najwyższy szczyt całej Hiszpanii: wulkan El Teide (3718 m. n.p.m.).

Warto wiedzieć, że wulkan ten zalicza się do zacnego grona trzynastu najbardziej niebezpiecznych wulkanów na całej planecie (jest również  trzecim najwyższym), a jego ostatnia erupcja miała miejsce trochę ponad 200 lat i trwała 3 miesiące. Wielu turystów jest przekonanych, iż El Teide jest już nieczynny, podczas gdy jego status określany jest, jako aktywny.

Nie znaczy to oczywiście, że w każdej chwili może on wybuchnąć: wulkan jest pod stałą superwizją, a jego ewentualna kolejna erupcja poprzedzona będzie z pewnością sygnałami ostrzegawczymi.

Wulkan El Teide

Dlaczego rola wulkanu na wyspie jest tak istotna? Po pierwsze, ukształtował on wygląd tamtejszych plaż. Zdecydowana większość z nich (zwłaszcza tych w północnej części wyspy) ma czarny piasek pochodzenia wulkanicznego, będący pochodną erupcji sprzed wielu lat. Krótko mówiąc, stąpając po plaży, chodzi się po mocno rozdrobnionej…lawie wulkanicznej. Piach jest grubszy i ostrzejszy niż ten kwarcowy, znany nam ze spacerów nad Bałtykiem. Jest czarny i prezentuje się tak jak na poniższym zdjęciu:

Playa Jardin, Puerto de la Cruz

Po drugie, wulkan leżący w środkowej części wyspy, dzieli ją niejako na dwie części i ma znaczący wpływ na klimat, który na niej panuje. Według wiarygodnych źródeł, około 70 % opadów na wyspie notowanych jest właśnie od północnej strony wulkanu, gdzie panuje również większa wilgotność powietrza i jest mniej dni słonecznych w stosunku do południa. Dzięki temu również, znakiem rozpoznawczym północnej części wyspy jest przepiękna, bujna i zielona roślinność.

Południe jest za to bardziej upalne i suche, bardzo rzadko można spodziewać się tam opadów.

Autorzy przewodników i turystycznych poradników internetowych przekonują, iż klimat na Teneryfie jest łagodny, fale upałów zdarzają się tam rzadko, a średnia miesięczna temperatura waha się między 18°C zimą a 24°C latem. W jednym z przewodników wyczytałam nawet, ze mieszkańcy Europy  uciekają tu podczas lata przed upałami panującymi wówczas na kontynencie. Być może do kontynentalnej Hiszpanii i Portugalii faktycznie ma to realne odniesienie… Moje tegoroczne, wakacyjne doświadczenie w zderzeniu z teorią sprawiają, że czuję się zobowiązana do obalenia kilku najbardziej ekstremalnych plotek dotyczących klimatu (i nie tylko klimatu) panującego na Teneryfie.

ZIELONE PUERTO DE LA CRUZ

Jako miejsce pobytu na Teneryfie wybraliśmy Puerto de la Cruz, zlokalizowane na północy wyspy, nad samym oceanem.

Przed wylotem, na temat Puerto słyszałam różne i skrajne opinie. Te, które obudziły we mnie największe obawy dotyczyły pogody („wiecznie chmury, brak słońca”) oraz rzekomej nudy panującej w miasteczku („nic tam nie ma, typowe miejsce dla emerytów”). Jeśli chodzi o pogodę to albo miałam szczęście albo ktoś mocno przesadzał w swoich narzekaniach, gdyż na piętnaście dni pobytu jedynie dwa spędziliśmy pod zachmurzonych niebem. Poza tym świeciło piękne słońce, a momentami było nawet za gorąco kiedy 30 st. nie schodziło z termometru. Deszczu nie doświadczyliśmy wcale. Być może miałam szczęście, jednak z rozmów z rodowitymi mieszkańcami Teneryfy dowiedziałam się, że taka pogoda panuje tam przez zdecydowaną większość roku, zwłaszcza podczas lata i jesieni.

Oczywiście może zdarzyć się tak, że ktoś przylatuje tam na tygodniowe wakacje i pech chciał, że akurat ani jednego z tych 7 nie zobaczy słońca. Pamiętajmy jednak, że jest to 7 dni z całego roku.

Bezchmurne niebo w Puerto de la Cruz
Miasteczko to mekka paralotniarzy

Czytałam również opinie o tym, że „nic tam nie ma”, których nie rozumiem wcale … No chyba, że ktoś leci na wakacje po to aby szaleć w głośnych klubach i dyskotekach, wówczas faktycznie nie znajdzie tego w Puerto.

Jednak kawiarnie, restauracje, sklepy znajdują się tam dosłownie na każdym kroku. Miasteczko subtelnie łączy ze sobą niesamowity lokalny, kanaryjski klimat z infrastrukturą zaprojektowaną typowo dla turystów.

Mieszka tam wielu przedstawicieli lokalnej społeczności, a lokale gastronomiczne prowadzone są głównie przez rodowitych kanaryjczyków. Miejscowi mówią po angielsku słabo lub wcale, w związku z czym musieliśmy szybko podszkolić nasz język hiszpański, chociażby po to aby złożyć zamówienie i poprosić o rachunek.

Kanaryjczycy są niesamowicie życzliwymi i otwartymi ludźmi, nie zauważyłam u nich również typowego dla rejonów utrzymujących się z turystyki „naciągactwa”, którego zdarzyło mi się doświadczyć w innych miejscach na Ziemi. Sprawiają wrażenie wiecznie uśmiechniętych, co zważając na okoliczności przyrody w jakich żyją na co dzień, nie wydaje mi się szczególnie dziwne. 🙂 

W jednej z urokliwych kawiarni (AGORA), do której wróciliśmy więcej niż jeden raz ze względu na fenomenalną lokalizację, przemiłą obsługę i świetny stosunek ceny do jakości spróbowaliśmy kanaryjskiej, kawowej specjalności – zaperoco (czasem obowiązuje nazwa: baraquito, w zależności od miejsca, lokalu).

Zaperoco jest to kawa ze skondensowanym mlekiem, likierem, cynamonem i skórką pomarańczy (uwaga: nieodpowiednia dla wegan).

Lokal AGORA ogromnie polecam każdemu kto podczas swoich wakacji zatrzymuje się w Puerto de la Cruz. Siedząc na małym dziedzińcu, popijając kawę i obserwując tamtejsze powolne życie, można na chwilę znaleźć się w innej rzeczywistości.

Przerwa na zaperoco
AGORA
Popołudnie w AGORZE

PLAŻE PÓŁNOCNEJ TENERYFY

Co okazało się być stuprocentową prawdą? W Puerto nie ma plaż: plaż długich i szerokich, z ładnym, białym piaskiem. Te które są należą natomiast do kategorii „miejskich”. Zgodnie z tym co napisałam już wcześniej, charakteryzują się czarnym piaskiem wulkanicznym, są dość wąskie i krótkie oraz nie mają łagodnego zejścia do oceanu.

Dwie najbardziej znane to Playa Martianez oraz Playa Jardin:

Playa de Martianez to codzienne miejsce wielogodzinych spotkań windsurfer’ów

 

Playa Jardin

Żadna z nich niespecjalne przypadła mi do gustu, ale nic straconego! W północnej części wyspy znajdują się kolejne dwie, naprawdę niezwykłe plaże.

PLAYA EL BALLULLO oraz PLAYA DE LAS TERESITAS

Pierwsza z nich to Playa El Ballullo, do której droga prowadzi poprzez plantację bananów. Po drodze można spotkać MNÓSTWO niegroźnych jaszczurek, tak charakterystycznych dla Teneryfy. Aby dostać się do plaży należy pokonać wiele wzniesień i schodów (ew. można dojechać autem), ale widoki wynagradzają tą lekko męczącą wędrówkę. 

Plaża osłonięta jest od każdej strony umiarkowanie wysokimi skałami. Bardzo polecam wybrać się tam podczas pobytu na Teneryfie, klimat jest niesamowity. 

A teraz przyszedł czas na perełkę spośród plaż północnej części wyspy i Teneryfy w ogóle: Playa de las Teresitas. Plaża położona jest w stolicy wyspy czyli Santa Cruz, w jej północnej części. Wygląd tej plaży nie ma jednak zupełnie nic wspólnego z jej czarnymi siostrami z Puerto. Jest plaża sztuczną, ale jakże wyjątkową: piasek, z którego została stworzona został przywieziony z Sahary. Jest żółty, drobny, przyjemny w dotyku… A widoki? Zobaczcie sami:

W kolejnych wpisach przybliżę Wam specyfikę zachodniej i południowej części wyspy oraz wyjaśnię dlaczego nie zdecydowałam się na odwiedzenie Loro Parque czyli jednej z najbardziej popularnych atrakcji turystycznych Teneryfy.

 

goniec instynktu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

7 + 1 =