O zazdrości słów kilka

FOREMKI W KOLORZE CZERWONYM

Człowiek w ciągu całego swojego życia doświadcza całego wachlarza uczuć.

Radości, szczęścia, zachwytu, ekscytacji, smutku, gniewu, złości, wstrętu, lęku.

I zazdrości.

Sądzę, że większość z nas, mogła poznać uczucie zazdrości bardzo wcześnie, już jako bawiący się w piaskownicy przedszkolak, który chciał robić babki z piasku żółtymi foremkami, tak jak to dziecko obok, w sztruksowych ogrodniczkach. Ale, skoro mama kupiła czerwone foremki to trzeba było bawić się czerwonymi.

 Jeśli posiadacz czerwonych foremek miał od małego smykałkę do interesów i udało mu się przekonać posiadacza żółtych foremek do tymczasowej zamiany gadżetów, dobrze dla niego.

Tylko, że później posiadacz czerwonych foremek dorasta i widzi, że w dorosłym życiu o zamianę gadżetów z tych którymi dysponuje i za którymi nie przepada na te które bardzo chciałby mieć, ale które są własnością kogoś innego, nie jest już łatwo. Jest trudno, a tak właściwie to przestaje być to dłużej możliwe.

Właściciele drogich mieszkań, nowoczesnych samochodów i dyplomów renomowanych uczelni nie oddają kumplom swoich dóbr i osiągnięć w zamian za ciasną kawalerkę, psujące się auto i niezdaną maturę.

Tak się po prostu nie dzieje i koniec.

Nie będę prawiła tutaj komunałów, że na wszystko w życiu trzeba sobie ciężko zapracować bo nie chce wkurzyć tych z Was, którzy zazdroszczą swoim znajomym, że dostali coś od losu, a wcale na to nie pracowali.

GENERALNIE żeby coś zyskać ZAZWYCZAJ faktycznie trzeba na to pracować, ale nie zawsze ciężko, a czasami zdarza się tak, że nie trzeba zapracować wcale. Myślę, że wszyscy to wiemy.

Na rzeczy materialne można ciężko harować. Można pracować. Można liczyć i mieć nadzieję. Można też je dostać.

Jednak na sukces rozumiany, jako osiągnięcie poziomu eksperta w jakiejś dziedzinie zawsze trzeba zapracować.  Ciężko, czy nie ciężko, to zależy od wielu czynników.

Tym słowem wstępu, przejdźmy do dalszej części wpisu, w której przedstawię Wam dlaczego według mnie, zazdrość jest totalnie nieopłacalną inwestycją.

ZAZDROŚĆ POZIOM PIERWSZY

Przed podjęciem decyzji o tym, że eliminuję ze swojego życia uczucie zazdrości, doświadczyłam go wiele, wiele razy. Zazdrościłam innym tego kim są, jak wyglądają, co przeżywają i co posiadają. I to nie było dla mnie dobre.

Równocześnie to kim ja jestem, to co posiadałam oraz to co osiągnęłam było przedmiotem zazdrości innych osób. Brzmi nieskromnie ? Być może.

Ale (NIESTETY) jest prawdziwe.

Wiem to bo często zdarzało mi się słyszeć jedno krótkie zdanie, którego słyszeć naprawdę bardzo, ale to bardzo nie lubiłam.

 „Zazdroszczę Ci”

Wypowiedziane z westchnieniem. Z żalem w oczach. Z grymasem na twarzy.

Czasem gorzej (ale nie szkodzi).

Uważam, że te dwa słowa powinny zostać objęte cenzurą.

 Choć przypuszczam, że według wielu osób „Zazdroszczę Ci” ma mieć wydźwięk dziwnego komplementu kierowanego do odbiorcy tych słów. Ma w bardzo dziwny sposób podkreślić lepszą pozycję osoby, której się zazdrości od tej, która to uczucie zazdrości żywi.

W moim odczuciu jednak, te słowa są krzywdzące. Po prostu. Bo zazdrość nigdy nie będzie, ani nie  jest dobra.

Zazdrość rodzi frustrację lub rodzi się z frustracji.

A obiekt zazdrości z definicji jest zagrożeniem, jest tym, któremu się udało (ah, ten fenomen SIĘ UDAŁO…), tym, którego w końcu się znielubi bo ma lepiej.

We wstępie tego wpisu podkreśliłam, że na sukces rozumiany, jako osiągnięcie wysokiego poziomu w danej dziedzinie bądź nabycie konkretnej umiejętności zawsze trzeba zapracować.

Osobiście, najczęściej doświadczałam zazdrości innych, właśnie z powodu nabycia jakichś umiejętności lub z powodu osiągnięć. „Osiągnięć niematerialnych”.

Mówiąc wprost: z powodu efektów ciężkiej pracy. Z powodu efektów, będących rezultatem wielu nieprzespanych nocy, pobudek o 4.30 rano, pracujących weekendów, wielokrotnej rezygnacji z przyjemności na rzecz wspięcia się szczebel wyżej w drodze do celu, żmudnego wychodzenia ze strefy komfortu, krwawej walki ze stresem, hektolitrów wylanych łez, zaciśniętych zębów i zakwasów.

Czy to brzmi jak coś czego można zazdrościć ? Szczerze wątpię.

Nieraz odczułam też, że wiele osób mówiąc „zazdroszczę Ci” ma w domyśle zakodowane „bo jesteś w tym dobra”.

Tylko, że są rzeczy, w których dzisiaj jestem dobra, ale kiedyś byłam słaba, albo nawet fatalna.

I byłabym dalej fatalna, gdybym wtedy nie zdecydowała, że jednak wolę być w tym dobra.

Uparłam się, że udoskonalę swoje umiejętności. Których poziom, notabene, często w momencie podejmowania tamtej decyzji był zerowy.

W końcu najczęściej zaczyna się od zera. 

Wiele osób swój brak umiejętności usprawiedliwia brakiem talentu. To jasne, że talent wiele ułatwia. Ale sama doświadczyłam tego jakie efekty może przynieść determinacja, wysiłek i skupienie na celu.

Prawdopodobnie bez talentu nie osiągniesz mistrzostwa, ale pracą możesz osiągnąć przynajmniej przeciętny poziom osoby, która od kołyski ma ten talent.

Praca i zarządzanie czasem to kwestie regulowane, na które każdy z nas ma wpływ.

Doba każdego z nas ma tyle samo godzin. Równe 24. To ile z nich poświęcisz na działania mającego przybliżyć Cię do spełnienia marzenia lub realizacji celu zależy w przeważającej mierze od Ciebie.

Nie zazdrość więc więcej nikomu nieprzespanych nocy, pobudek o 4.30 rano, pracujących weekendów, rezygnacji z przyjemności, żmudnego wychodzenia ze strefy komfortu, krwawej walki ze stresem, wylanych łez, zaciśniętych zębów i zakwasów.

Skąd możesz wiedzieć, że TY nie byłbyś lepszy w tym czymś czego zazdrościsz od osoby, której zazdrościsz ?

Może nie próbowałeś  ?

MYŚL I MÓW LUB MILCZ

Mam jednak takie podejrzenie, że  wcale nie zazdrościsz.

Może raczej uważasz, że to co zrobiła osoba, której – jak sam twierdzisz – zazdrościsz, jest SUPER, HIPER, EKSTRA- NIESAMOWITE ?

Jeśli tak uważasz… to znaczy, że ją podziwiasz. Nie zazdrościsz.

A podziw jest pozytywny. Bez porównania lepszy niż zazdrość.

Jest naładowany sympatią i szacunkiem. I warto o tym mówić.

Zastanów się nad tym. Jeśli dojdziesz do wniosku, że  podziwiasz, a nie (jak myślałeś wcześniej) zazdrościsz – powiedz to.

Zamień „Zazdroszczę Ci” na „Podziwiam Cię”, na „To co zrobiłeś/zrobiłaś jest super”.

Jeśli jednak, wiesz, że zazdrościsz najprawdziwszą zazdrością i chciałbyś osiągnąć lub posiadać dokładnie to co ma osoba, której zazdrościsz, zamiast komunikować jej o tym w pierwszym zdaniu, zacznij z nią rozmawiać.

Zaciekaw się, zainspiruj. Zadawaj pytania.

Chcesz tego samego ? Zacznij działać. Jeśli nie wiesz jak, po prostu się dowiedz.

Przekuj zazdrość w determinację.

Skupianie się na zazdroszczeniu nigdy nie będzie dla Ciebie dobre. Czas, który poświęcasz na myślenie o tym, jak bardzo zazdrościsz mógłbyś równie dobrze spożytkować na układanie planu, jak dojść do tego co jest obiektem Twojej zazdrości.

20 minut zazdroszczenia zamień na 20 minut układania planu.

I jak, jesteś bliżej celu ?

ZAZDROŚĆ POZIOM DRUGI

Zazdrość poziom drugi czyli : gdy zazdrościsz czegoś czego nie możesz mieć bo nie masz na to żadnego wpływu. Poczucie niemocy i użalanie się nad samym sobą potrafi zrodzić uczucie ogromnej frustracji. Frustracja rodzi desperację, a uczucie desperacji to prosty sposób aby samemu wykopać pod sobą dołek. Albo wielki DÓŁ.

Jeśli bardzo chcesz i wystarczająco się zaangażujesz możesz :

nauczyć się pływać

nauczyć się tańczyć

nauczyć się portugalskiego

dostać pracę

ugotować najlepszy obiad na świecie

zwiedzić stopem Europę

założyć sklep z pamiątkami

zagrać sonatę na fortepianie

namalować obraz

napisać książkę

przebiec półmaraton

i…wiele, wiele innych, według fantazji.

Natomiast jeśli Twoja koleżanka dostała mieszkanie, samochód albo świetną pracę po znajomości to choćbyś bardzo chciał, nie jest to tożsame z tym, że jeśli wystarczająco się wysilisz Ty też dostaniesz mieszkanie, samochód albo świetną pracę po znajomości.

Przykro mi, ale nie jest.

I wiem co możesz sobie wtedy myśleć.

„Ale ona ma dobrze”, „Szczęściara”, „Farciara”, „Tej to się w życiu udało”.

I wiesz co ? Owszem, udało jej się. Albo jemu. Niektórych spotyka to szczęście, że im się udaje. Że coś dostają. Od Rodziców, od Dziadka, od Babci, od losu, od gwiazd. Dostają to, mimo, że nie musieli na to zasuwać od rana do nocy. Ba, często nawet o to nie prosili.

Ale wiesz co jeszcze to oznacza ? Że na tej ziemi, na której żyjemy i w tej rzeczywistości, którą tworzymy mogą się dziać i dzieją się dobre rzeczy. Od tak, po prostu.

To, że on albo ona coś dostali oznacza, że można dostawać. Że może kiedyś, niekoniecznie teraz, niekoniecznie natychmiast, ale być może wtedy kiedy najmniej się tego spodziewasz Ty też coś dostaniesz. Że jest nadzieja.

Więc ciesz się z jej szczęścia. Ciesz się, że  jej/jemu akurat  w tym momencie jest łatwiej niż większości. Ciesz się z sympatii do nich i ciesz się nadzieją, że Ciebie również może to spotkać, nawet jeśli zupełnie się tego nie spodziewasz.

ZAZDROŚĆ LEVEL HARD

Zazdrość level hard czyli najgorszy możliwy rodzaj zazdrości. Przynajmniej w moim odczuciu.  Równocześnie taki, z którym można się rozprawić w najprostszy możliwy sposób jeśli ma się wystarczająco siły i odwagi. Jeśli się chce.

Jest to zazdrość stopniowo, regularnie, celowo i umiejętnie podsycana przez posiadacza lub posiadaczkę dóbr/kompetencji, które są obiektem tej zazdrości. Posiadacz lub posiadaczka tych dóbr/kompetencji uwielbia być tą, której zazdroszczą inni.

Nie wprawia jej to w zakłopotanie, wręcz przeciwnie, chlubi się tym.

Co więcej, traktuje to, jako coś zupełnie normalnego.

Obcując z takim osobnikiem, nawet jeśli bardzo tego nie chcesz – odczuwasz zazdrość.

Bo on/ona zrobi wszystko żeby przedstawić swoje zalety i dobra, jako spotęgowaną odwrotność Twoich wad, braków i kompleksów. I chociażbyś bardzo, ale to bardzo się starał i powtarzał sobie, że nie masz powodu aby czuć się przy nim/niej gorsza – będziesz się czuł/czuła gorsza.

Bo ona zrobi wszystko abyś się tak czuł. I choćbyś zapierał się rękoma i nogami przed zazdrością – będziesz odczuwać zazdrość.

Tak właśnie działają toksyczni ludzie. Budzą w nas to co najgorsze, nawet jeśli wcale nie chcemy odczuwać złych emocji.

Możemy dawać wiele szans, próbować, liczyć na pozytywną transformację, jednak – przykro mi – transformacja najprawdopodobniej nie nastąpi.

Dlatego zwiewaj i ratuj siebie.

To właśnie dlatego „zazdrość level hard” jest według mnie rodzajem zazdrości, z którym w najprostszy sposób można się rozprawić. Po prostu odwróć się na pięcie i odejdź. Nie obracaj się za siebie. Nie wracaj.

Teraz lepiej, prawda ?

Uwaga ode mnie. Jeśli jednak często zazdrościsz i często czujesz się gorszy/gorsza, niezależnie od tego z kim przebywasz i stanowi to część Twojej codzienności, chciałabym powiedzieć Ci, że nie jest to stan normalny. Nikt nie powinien czuć się tak przez cały czas.

Dlatego, proszę walczmy o siebie.

Przekujmy zazdrość w determinację.

Przekujmy zazdrość w podziw.

Pamiętaj, że MOŻESZ zazdrościć lub NIE.

 Pamiętaj, że MASZ WYBÓR.

A posiadanie wyboru to największy przywilej.

 

inspiruj się i działaj,

 

 

goniec instynktu

 

źródło zdjęcia: pixabay

1 thought on “O zazdrości słów kilka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

− 2 = 2