Rzeczy ważne i najważniejsze

W nierzeczywistej rzeczywistości XXI wieku zawładniętej przez facebooka, instagrama, photoshopa, botoks i sztuczne rzęsy wciąż funkcjonuje takie śmieszne powiedzenie 

„Wygląd się nie liczy, najważniejsze jest wnętrze”

Dostosowując wspomniane powiedzenie do czasów w jakich żyjemy, ale przede wszystkim do tego jak z natury skonstruowany jest człowiek, zamieniłabym je raczej na

„Wygląd się liczy, ale ważniejsze jest wnętrze”

A wygląd to pojęcie szersze niż może się w pierwszym momencie wydawać…

UŚMIECHNIĘTA CZY DUSICIELKA 

Zwykle gdy opowiadamy o tym jak ktoś wygląda wymieniamy takie cechy jak wzrost, kolor czy długość włosów, kolor oczu, odcień skóry, sposób ubierania się, cechy bardziej charakterystyczne jak piegi, widoczne blizny, rodzaj sylwetki…

Rzadko zdarza się natomiast żebyśmy w pierwszym zdaniu powiedzieli

„ No wiesz, to ta, która ciągle się uśmiecha”

albo

„ To ta, co nieważne kiedy ją spotkasz, wygląda jakby chciała kogoś udusić”.

Chociaż zdarza się i tak. Jednak myśląc o „wyglądzie” statystycznie częściej skupiamy się na zestawie cech, które wymieniłam na początku tego akapitu. I może szkoda, ale tak jest.

Warto zwrócić uwagę, że  to co jest w pierwszym momencie kojarzone ze słowem „wygląd”, a to jakie uczucia rzeczywiście towarzyszą nam gdy myślimy o wyglądzie jakiejś jednej, konkretnej osoby i jaki ładunek emocjonalny temu nadajemy to są dwie różne rzeczy.

I tutaj się właśnie pojawia silna relacja pomiędzy wyglądem a wnętrzem.

Wiele rzeczy, które siedzą we wnętrzu po prostu widać i to właśnie one determinują to jak jesteśmy postrzegani przez inne osoby.

LOS NA LOTERII

Istnieją tacy ludzie, którzy wygrali los na genetycznej loterii i nie da się temu zaprzeczyć.

 Mają proporcjonalne sylwetki i turbo-szybką przemianę materii, idealną cerę i wypoczęte, rozświetlone spojrzenie nawet po dwóch nieprzespanych nocach, a niezależnie od ilości spożytego cukru i wypitej kawy prezentują zestaw zdrowych, białych zęby. Po prostu lśnią tym swoim blaskiem, który przyćmiewa wszystkich nas pozostałych, zwyczajnych śmiertelników.

Nie wiem jak to jest być taką osobą, ale wyobrażam sobie, że całkiem nieźle, chociażby dlatego, że nie trzeba się szczególnie martwić o milion czynności, które należy wykonać rano, przed wyjściem z domu żeby „wyglądać jak człowiek”. A poranne czynności mają to do siebie, że zawsze zabierają nieskończoną ilość czasu więc wspomniana kwestia jest z pewnością godna pozazdroszczenia.

Uważam jednak, że niezależnie od tego jak perfekcyjny czy też nieperfekcyjny wygląd zewnętrzny dostaliśmy od losu, zawsze warto włożyć wysiłek w to aby o siebie zadbać.

Od razu dodam, że nie lubię tych słów perfekcyjny, idealny, normalny, nienormalny.

Bo co jest definicją perfekcji albo normalności ? Myślę, że każdy znajdzie swoją. A wydźwięk tych słów jest taki jak gdyby istniała tylko jedna taka definicja.

Pomimo, że nie lubię tych słów, to znam powiedzenie mówiące o tym, że nie ma ludzi idealnych.

I rozumiem, jaki to powiedzenie ma mieć przekaz. Że każdy ma choć jedną małą niedoskonałość tzn. coś co można by poprawić. Większość ludzi, gdyby tak podejść do nich z lupą, ma ich więcej niż jedną. A dla niektórych jedna mała niedoskonałość może stać się nawet kompleksem, problemem. Doświadczenie mi pokazało, że jeśli coś bardzo ale to bardzo we własnym wyglądzie przeszkadza to zamiast tracić czas na myślenie i dręczenie się tym, że masz „to coś” zacznij myśleć co możesz zrobić żeby zmienić „to” na takie, które będzie Ci odpowiadało.

I nie mówię tutaj o pomysłach w stylu zrzucenia 10 kilogramów w 2 tygodnie przedawkowując tabletki na odchudzanie reklamowane przez kanadyjską celebrytkę albo zrobienia sobie operacji plastycznej nosa, mimo, że Twój lekarz ostrzega Cię o możliwości poważnych komplikacji zdrowotnych.

Mówię o rzeczach obiektywnie mniejszych, ale dla nas bardzo dużych.

WYJMIJ RĘCĘ SPOD STOŁU

Miałam kompleks na punkcie słabych paznokci. Ktoś by powiedział, że eeee tam głupota, ale ja tak bardzo się ich wstydziłam, że za każdym razem kiedy prowadziłam z kimś rozmowę, chowałam dłonie pod stół żeby rozmówca przypadkiem nie zwrócił na nie uwagi. Po naprawdę długim czasie takiego męczenia się ze słabymi paznokciami i chowania dłoni pod stół, udałam się do manicurzystki.

I to była dobra decyzja. Nie dość, że okazało się, że moje paznokcie mogą być zdrowe i błyszczące jeśli poświęci im się odpowiednio dużo uwagi, to moja pewność siebie znacznie poszła w górę bo nie musiałam już chować dłoni.

 

I myślę, że jak przestałam chować te dłonie to też dużo lepiej wyglądałam. I to wcale nie dlatego, że paznokcie same w sobie wyglądały lepiej ( być może ta druga osoba nawet by tego nie zauważyła), tylko dlatego, że byłam i wyglądałam na zaangażowaną w rozmowę. Zamiast w połowie zastanawiać się co by tu zrobić żeby nikt nie zobaczył moich paznokci, mogłam w pełni skupić się na dialogu. I dzięki temu też na pewno byłam dużo lepiej odbierana przez rozmówcę. Bo głową i ciałem byłam tu i teraz. A nie pod stołem z moimi paznokciami.

I tak jest z wieloma małymi rzeczami. Z większymi jest podobnie. Zarówno w przypadku małych jak i dużych, warto działać i próbować zmienić je na lepsze.

Czasami kiedy coś w nas samych nam nie odpowiada, chodzimy ze złą miną, czasem nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Kilka lat temu, sama tak robiłam. Z grymasem na twarzy, myśląc  zdecydowanie za dużo o tym co mi w sobie nie odpowiada, co bym zmieniła, a co najgorsze – co o tym myślą inni ludzie, którzy na mnie patrzą. I teraz, wiem, że ktokolwiek mnie wtedy widział, raczej nie mógł myśleć o mnie niczego dobrego. No bo jakim cudem można mieć pozytywne odczucia na widok kogoś chodzi z miną taką, jakby mu coś co najmniej źle pachniało pod nosem.

Czasem bardzo niewielkie zmiany, przynoszą wielkie efekty.
Proszę, wyjmij ręce spod stołu.

SPRAWNE CENTRUM STEROWANIA

Niezależnie jednak od tego czy masz wyjątkową urodę, czy jesteś jej świadom, czy jej nie dostrzegasz albo uważasz, że nie masz jej wcale… wnętrze i tak zawsze będzie najważniejsze. Dlaczego ?

Bo urodę można mądrze wykorzystać jako swój atut i sprawić, że życie będzie dzięki niej łatwiejsze i pełne benefitów. Bo coś takiego jak pierwsze wrażenie naprawdę istnieje i jak się jest człowiekiem urodziwym to zwykle łatwiej jest to dobre wrażenie zrobić.

Zwykle. Bo nie zawsze.

Swoją urodą można posłużyć się również w sposób, który jego posiadaczowi zaszkodzi i to poważnie. Dlatego zawsze będzie ważniejsze to co masz w środku, bo tylko to co masz w środku może w odpowiedni sposób sterować tym co jest na zewnątrz i poprawić lub pogorszyć „użyteczność”.

To jak z PC.

Co z tego, że z wierzchu lśniący, gładki i nowoczesny, kiedy procesor nie działa poprawnie i nie jesteś w stanie go w żaden sposób wykorzystać ?

PIĘKNA LALKA

Znałam kiedyś bardzo piękną dziewczynę. Przyciągała wzrok jak magnes, ludzie gapili się na nią na ulicy i w szkole. Uwielbiała to i pławiła się w tym. Sama zresztą gapiła się w swoje odbicie w lustrze godzinami i odnajdowała w tym dużą przyjemność. Wiem, bo dużo o tym mówiła. Właściwie mówiła tylko i wyłącznie o wyglądzie. Była w pełni usatysfakcjonowana tym jak się prezentuje  oraz tym, że zwraca na siebie tak dużą uwagę.

W pewnym momencie, sposób w jaki o sobie myślała, zaczął ją gubić. Żyła w  przekonaniu, że to jak wygląda czyni ją uprzywilejowaną do traktowania innych ludzi jak gorszych od siebie. Bo nie mieli tak gęstych włosów jak ona, tak szczupłych bioder, tak dużych oczu czy pełnych warg. To była przyczyna, dla której dawała sobie prawo do traktowania innych jak powietrze, lekceważenia, wyśmiania. Bez żadnego powodu, który mógłby zostać uznany za prawdziwy powód.

 Przyciągała wzrok innych jak magnes, ludzie gapili się na nią na ulicy i w szkole…

Dopóki nie poznali jej wnętrza. Kiedy poznali się już na jej wnętrzu, zaczęli odwracać wzrok gdy przechodziła.

Dopóki nie spostrzegli, że ciągle chodzi z nienaturalnie uniesioną głową i grymasem na twarzy, a w oczach ma chłód. Prysł nagle urok ładnej buzi i długich, gęstych włosów.

Byłaby z pewnością piękną lalką. Nie mogła być jednak pięknym człowiekiem.

Przypadek, o którym Wam napisałam jest skrajny, ale takie również się zdarzają. Mam nadzieję, że niezbyt często. To tylko przykład, ale ważny przykład, zwłaszcza dla mnie, bo uświadomił mi w jakiej ułudzie żyłam lata temu, myśląc, że ten kto ma wygląd ma gwarantowany również sukces.

Prawda jest taka,  że nawet totalnie zniewalający zestaw cech zewnętrznych nie zastąpi i nie zwolni z wysiłku i chęci jakie wkładamy w pielęgnowanie życzliwości, serdeczności i szacunku do innych osób.

We własny rozwój i edukacje i dążenie do spełnienia.

Dobro jest zauważalne. Pustka również.

CENNE I CENNIEJSZE

Generalnie jestem osobą przyjaźnie nastawioną do ludzi i  dużo się uśmiecham, a przynajmniej tak się staram bo wielokrotnie doświadczyłam tego, że w uśmiechu tkwi magia.

Często jednak miewałam sytuacje gdy mój uśmiech był nieodwzajemniony i brałam to bardzo personalnie (niepotrzebnie).

W swojej karierze, przez jakiś czas pracowałam w bardzo dużej, międzynarodowej korporacji, gdzie zajmowane stanowisko, piętro i dział, w którym się pracowało, determinowało czy zasłużyło się na odwzajemnienie wypowiadanego co rano do innych współpracowników „dzień dobry” czy jedynie na ścięcie wzrokiem od góry do dołu i krzywy, złośliwy grymas na twarzy.

Biorąc pod uwagę fakt, że prosto po studiach, nie mogłam od razu po przyjściu do firmy pracować na kierowniczym stanowisku, niezwykle często miewałam sytuacje, że moje powitanie było totalnie ignorowane, o uśmiechu już nie wspominając. Ani o tym, że mi samej po kilku miesiącach w ogóle odechciało się uśmiechać. Ale ten wątek rozwinę może w innym poście.

Brałam to do siebie, ale teraz wiem, że nie słusznie. To, że ktoś nie potrafi odwzajemnić uśmiechu, okazać krzty życzliwości i swoją tożsamość określa tylko i wyłącznie rodzajem zajmowanego w firmie stanowiska bądź korzystnymi wymiarami ciała świadczy o nim. Nie o mnie.

Bo czy uśmiech kosztuje więcej niż ta dziesiąta para skórzanych butów… ?

Najcenniejsze „rzeczy” kosztują tak niewiele.

 

uśmiechnij się ! 

 

goniec instynktu

 

źródło zdjęcia: pixabay

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

93 − = 90